To już druga część trylogii mokotowskiej ekipy Hemp Gru. „Lojalność”, bo o niej mowa wydaje się być znacznie lepsza od swej poprzedniczki. Zarówno muzycznie jak i tekstowo, bo na jednej i drugiej płaszczyźnie doszło do znacznego poszerzenia horyzontów.

Wilku i Bilon odstawili tym razem na bok swoje sztampowe hasła - „HWDP” czy „Się jara” - i poszli dalej, podejmując poważniejsze kwestie. Już pierwszy utwór pt. „Zapomniani bohaterowie”, z gościnnym udziałem Bas Tajpana, daje odczuć, że raperzy mają dużo więcej do powiedzenia niż by się wydawało (biorąc pod uwagę wcześniejsze dokonania). Słychać patriotyzm, szacunek, ducha walki, ale też… edukację i dobrą znajomość historii.
Takie utwory jak ten (czy równie dobry „63 dni chwały” z ich drugiego albumu „Droga”) powinny być, moim zdaniem, szeroko promowane i udostępniane młodym słuchaczom, którzy jeszcze budują swój światopogląd i tożsamość. Nie chodzi mi oczywiście o to, że to kawałek tylko dla młodych, bo niejeden 30-latek nie wie, czym były np. powstania śląskie i dlaczego powinien być dumny, że jest Polakiem. Dzięki takim piosenkom jak „Zapomniani bohaterowie” historia potrafi od nowa zainteresować.
Kolejny numer pt. „Dwa spojrzenia”, który traktuje o relacjach damsko męskich, to również przemyślana i dojrzała produkcja. Zawarte w niej zwrotki nie są beznamiętną i kiczowatą papką, bo zazwyczaj tak brzmią rapowe piosenki o miłości, a szczerym i osobistym wyznaniem. Na duże uznanie zasługuje zajebisty featuring Kaliego, który nadał temu numerowi specyficzny, hardkorowy klimat. Nawet w związkach nie jest zawsze kolorowo i raperzy właśnie o tym mówią. Dzielą się doświadczeniami ze słuchaczami i przez to są jeszcze bliżej swoich fanów. Elegancko.
Dalej mamy „Kiedy zabraknie słońca” – można by powiedzieć, że taki uliczny protest song. Jest dobry przekaz i kilka głębokich przemyśleń . Wizja świata przedstawiona przez Hemp Gru przemawia do mnie, chociaż czasami trąca populizmem. Ale umówmy się: każdy artysta ma w sobie coś z populisty. To nie jest przecież nic strasznego.
„Daj żyć” z gościnnym udziałem Żarego JLB to fajny, motywujący numer na melodyjnym, lajtowym bicie. I znów przekaz mi się podoba. Dzieciak szary nawija, że „od zawsze wiadomo – leserzy mają trudniej…” jednocześnie mówiąc, iż „przyłożyć się do pracy przecież to nie żaden problem”. I właśnie o to chodzi, żeby motywować młodych do działania. Pokazać, że życie to nie tylko bloki i ławka. Że można się uczyć, pracować, podróżować, realizować pasje etc. Chłopaki z HG dobrze wiedzą, że możliwa jest „kariera od zera do milionera” i o tym rapują. O tym jest też następny kawałek pt. „Motywacje”, który powinien zainspirować młodych ludzi z blokowisk do działania i bezustannego dążenia do celu.
Kolejny numer na płycie to „Diil Gang” z udziałem wszystkich raperów zjednoczonych w tej ekipie. Nawija Wdz, BPP, Żary, Hudy, Jasiek, Bas Tajpan, Paluch, Merd DT, Jongmen i Fuso. Całkiem sporo jak na jeden numer, ale utwór ma dzięki temu niezły power. Może nie wszyscy w tym kawałku „błyszczą” ale niewątpliwe duża liczba gości dała ciekawe urozmaicenie. Najlepiej z gości tradycyjnie wypadli: Paluch, Bas i Żary. Fajnie nawinął też Merd znany głównie z akcji writerskich i zwrotek na Dobrym Towarze. Reszta członków Diila także dała radę, ale moich faworytów już poznaliście.
Ostatni kawałek pt. „Los wojownika” to opowieść o przeciwnościach losu, z którymi trzeba nieustannie walczyć i zmagać się w próbie sił. Zawiść, chciwość i nienawiść to najwięksi wrogowie, których trzeba tępić. Ale są też przyjaciele, którym trzeba pomagać i którzy pomagają. To w nich największa siła. A najważniejsza jest… tytułowa lojalność. Mądry przekaz, bez farmazonów, dojrzałe spojrzenie na świat. To lubię i tego się trzymam.
Niestety mojego apetytu nie nasyciło te siedem nowych kawałków i mimo że jest jeszcze Outro i dwa remixy, to brakuje mi jeszcze, co najmniej, siedmiu utworów. Wtedy byłaby pełnia szczęścia. A tak został niedosyt, który być może zakończy się, gdy szefowie Diila wydadzą trzeci krążek z trylogii i wtedy puszczę sobie trzy płyty po kolei.
Na koniec jeszcze słów kilka o muzyce na „Lojalności”. Duże uznanie należy się dwóm młodym beatmakerom – Fuso i Szwedowi SWD, którzy wyprodukowali prawie w całości (oprócz „Los wojownika” JH oraz „Outro” Dj Steeza) album. Chłopaki mają naprawdę dobry słuch, dużo talentu i potencjału. Propsuję za zaproszenie muzyków sesyjnych, którzy dograli trąbkę, skrzypce i gitarę. Duże brawa należą się także Dj-om: Steez’owi i Feelx’owi za zajebiste skrecze i cuty. Finalny efekt całości jest naprawdę bardzo przyjemny dla ucha. Szkoda tylko, że tak mało tej muzyki…
Janek Stanisławski
| Ocena: | ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
8,5 / 10 |









